Placówki niepubliczne mają prawo odmówić przyjęcia dziecka nieszczepionego. To organ prowadzący ustala warunki przyjęć dzieci. Organ prowadzący niepubliczną placówkę opieki nad dziećmi ma możliwość ustalenia warunku szczepień dziecka jako kryterium niezbędnego do przyjęcia dziecka do placówki. Ma on prawo do przetwarzania danych o stanie zdrowia w procesie rekrutacji (art. 11ust. 2 i art. 3a, ust. 2 Ustawy o opiece nad dziećmi do lat 3 z dn. 4 lutego 2011r.).

Placówki publiczne często za szczepienia przyznają dodatkowe punkty rekrutacyjne, jednak nie jest to wymóg konieczny. Choć i tu zaczynają się zmiany: https://www.mp.pl/szczepienia/aktualnosci/221505,warszawa-zlobki-tylko-dla-szczepionych-dzieci

Do mojego żłobka przyjmowane są wyłącznie dzieci poddane obowiązkowym szczepieniom ochronnym. Dlaczego?

  1. Jako dyrektor odpowiadam za bezpieczeństwo wszystkich dzieci w żłobku. Uważam, że niezaszczepione dziecko stanowi zagrożenie dla innych i z tego powodu nie będzie przyjęte do placówki. Może ono zarazić inne dzieci, które z racji wieku czy infekcji nie zdążyły przyjąć szczepionki. Mój syn został zakażony ospą zaledwie parę dni przed terminem szczepienia. Nie do wyobrażenia jest dla mnie sytuacja, że w żłobku „panuje ospa”, jak to miało miejsce np. w żłobku, do którego uczęszczała moja córka. Jeśli wszystkie dzieci są zaszczepione to jest małe ryzyko, że dziecko zarazi się w żłobku. Żłobki z racji specyfiki swojej działalności są miejscami, gdzie ryzyko infekcji wirusowych i bakteryjnych jest większe. Z tego powodu konieczne jest podejmowanie działań by to ryzyko minimalizować.
  2. Jak wspomniałam wcześniej- jako organ prowadzący niepubliczną placówkę opieki nad dziećmi mam możliwość ustalenia warunku szczepień dziecka jako kryterium niezbędnego do przyjęcia dziecka do placówki. Ze względu na dobro innych dzieci, personelu pracującego w żłobku, naszych rodzin – korzystam z tego prawa.
  3. W moim żłobku – „Słoneczku”szanujemy się wzajemnie, nawzajem dbamy o swoje dobro , zarówno dzieci jak i dorośli. Jeśli ktoś nie szczepi swojego dziecka (wyłączając z tego przeciwwskazania medyczne) to przez narażanie swojego dziecka i otoczenia w którym żyje wykazuje się, w mojej ocenie, brakiem odpowiedzialności i poszanowania praw innych osób. Nie ma dla niego miejsca w naszej żłobkowej społeczności.

Jeśli ktoś chciałby poznać naukowe argumenty, które przemawiają za szczepieniem dzieci to polecam artykuł „Czy szczepić dziecko? 35 najbardziej popularnych mitów na temat szczepień” na blogojciec.pl. Trudno znaleźć bardziej rzetelnie napisany artykuł z odnośnikami do źródeł badań naukowych.

To są moje przemyślenia i decyzja dotyczące przyjmowania dzieci do żłobków. Warto byś zastanowiła/ zastanowił się na Twoimi kryteriami przyjęć do placówki. Co jest dla Ciebie ważne?

Decyzja o przyjmowaniu tylko dzieci szczepionych ma wielorakie konsekwencje:

  1. Część dzieci nie będzie przyjęta – będziemy mieli mniej miejsc obsadzonych, co wiąże się z mniejszymi przychodami.
  2. “Narazimy się” niektórym rodzicom, którzy nie szczepią swoich dzieci, będziemy krytykowani, posądzani o dyskryminację itd.

Jeśli ktoś z rodziców poczuje się urażony/dyskryminowany/… w związku z nieprzyjęciem dziecka do żłobka to powinien zdać sobie sprawę, że problem z przyjęciem nieszczepionego dziecka do placówki to tylko jedna z wielu konsekwencji jego decyzji. I oby to była jedna z najbardziej błahych.

3. Pozostali rodzice nas “pokochają”. Gdy zauważą to jak wielką wagę przywiązujemy do bezpieczeństwa ich dzieci to na pewno to docenią. I możliwe, że opowiedzą innym rodzicom maluchów o tym.

4. będzie się mówiło o naszej placówce – albo źle (“antyszczepionkowcy”, albo dobrze – “szczepionkowcy”). Ważne, że będą o nas mówić, że to “ten żłobek, gdzie nie przyjmują nieszczepionych dzieci”. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dotrze to do uszu tych rodziców, z którymi chcielibyśmy nawiązać współpracę.

Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat. Co o tym sądzicie? Może macie jakieś doświadczenia w tym temacie, może niekoniecznie jako dyrektorzy placówek, ale może jako rodzice swoich dzieci? Zapraszam do dyskusji!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *